Biznes muzyczny, PRZEMYSŁ MUZYCZNY, ROYALTIES, STREAMING

Apple chciał poprawić płatności dla twórców, płacąc 0,00091 dolarów za strumień. Spotify i Google nie były chętne

Jeśli przyjrzysz się uważnie nastrojom w branży muzycznej, będziesz wiedział, że Spotify nie jest zbyt lubiany wśród twórców piosenek.

Szwedzki serwis strumieniowy połączył siły z Amazon, Google i Sirius XM/Pandora, aby odwołać się od ustawowej podwyżki wynagrodzenia dla twórców i ich wydawców z usług strumieniowej transmisji na żądanie w Stanach Zjednoczonych. Ta podwyżka wynagrodzenia może być znacząca, zwiększając wartość czeków z tytułu honorariów autorskich pochodzących z tych i innych podobnych platform o co najmniej 44% w latach 2018-2022.

To, czy organy amerykańskiego rządu powinny ustalać stawkę opłaty licencyjnej dla twórców piosenek za usługi strumieniowe, jest w tym momencie kwestią sporną. Faktem jest, że dzieje się tak za pośrednictwem Copyright Royalty Board, której trzej sędziowie orzekli w ubiegłym roku, że twórcy i ich wydawcy otrzymają do 2022 r. wyższe wynagrodzenie za pośrednictwem dwóch formuł: (1) jako 15,1% całkowitych przychodów serwisu strumieniowego; lub (2) jako 26,2% „całkowitych kosztów treści” serwisu strumieniowego – tj. całkowitej kwoty pieniędzy, jaką platforma taka jak Spotify płaci wytwórniom fonograficznym i artystom oraz twórcom tekstów i wydawcom.

Spotify, Amazon, Google i SiriusXM/Pandora odwołują się teraz do tego orzeczenia, ponieważ, mówiąc krótko, twierdzą, że mogłoby to przynieść niesprawiedliwe korzyści Universal Music Group, Sony Music Group i Warner Music Group – którzy są właścicielami zarówno dużych firm fonograficznych, jak i dużych wydawnictw muzycznych.

Apple samodzielnie odmówił odwołania się od wyroku CRB.

apple-music-graph.jpg

Apelacja Spotify, złożona w zeszłym miesiącu, argumentuje, że aby uniknąć nadużywania władzy przez największe firmy muzyczne, sędzia CRB powinien był wprowadzić „limit”, który zapewniłby, że żadna metoda wypłaty wydawcom nie mogłaby nigdy przekroczyć równowartości $0,80 za płacącego abonenta, każdego miesiąca, każdej usługi.

Dwóch z trzech sędziów CRB ostatecznie zdecydowało, że limit jest zbędny, ponieważ „wytwórnie płytowe już mogą wycofać usługi z biznesu, jeśli się na to zdecydują”.

Sędziowie CRB błędnie założyli, że firmy fonograficzne, w reakcji na korzystne stawki ustalane dla twórców piosenek i wydawców, „dobrowolnie obniżą swoje stawki, aby dostosować się do zwiększonych mechanicznych opłat licencyjnych i aby zapewnić dalsze przetrwanie i rozwój branży strumieniowej muzyki”.

Wydaje się to mało wiarygodne. Mimo, że koncepcja firm nagraniowych obniżających swoje opłaty w zamian za dobro holistycznego krajobrazu muzycznego to całkiem powszechna informacja w całej tej historii, nie można jednak tego żartu traktować poważnie.

To, czy Spotify z powodzeniem pokona podwyżkę wynagrodzenia twórców piosenek w CRB, czy też nie, jest oczywiście jednym z niezwykle ważnych elementów tej historii. Warto jednak podkreślić, że w stosie złożonych w ostatnich trzech latach do CRB dokumentów w tej sprawie, to apple zaprezentował projekt rozwiązania, który mógł naprawdę zrewolucjonizować wynagrodzenie dla twórców piosenek z usług strumieniowych.

Apple zaproponowało znacznie prostszy sposób nagradzania twórców piosenek podczas procesu decyzyjnego CRB: wypłata 0,00091 dolarów dla twórców i/lub ich wydawców za każdy pojedynczy strumień (ponad 30 sekund) obsługiwany przez usługę strumieniowego przesyłania dźwięku na żądanie.

Zeznając w imieniu Apple w dniu 8 marca 2017 roku, Dale Cendali z prawnego giganta Kirkland & Ellis powiedział CRB, że:

„obecna struktura stawek jest nadmiernie skomplikowana i brak jej przejrzystości, ponieważ tantiemy zależą od wysokości przychodów generowanych przez usługę …. oznacza to, że można mieć jedną firmę płacić jedną stawkę za strumień, a inna firma płaci inną stawkę …. i z tego powodu, twórcy piosenek mogą otrzymać różne rekompensaty, nawet jeśli jest to ta sama piosenka jest przesyłana strumieniowo”.

Dodała również:

„Apple nie sądzi, aby zależność (twórców) od sukcesu biznesowego usług wykorzystujących ich muzykę miała sens. Powinni oni uzyskać stałą, przewidywalną i przejrzystą stawkę za odtwarzanie, a następnie to do usługodawców należy prowadzenie najbardziej innowacyjnych i efektywnych firm, z których mogą odzyskać zyski.

Ta jedna stawka za odtwarzanie dla każdego strumienia piosenki ma sens. Każdy płaci tę samą kwotę. Każdy otrzymuje tę samą kwotę. Jest prosta, przejrzysta, przewidywalna i sprawiedliwa”.

Niestety dla Apple oraz twórców piosenek i wydawców, którzy cieszyliby się pewnością (i względnym dobrobytem) stworzoną przez wypłatę 0,00091 dolarów za strumień, sędziowie CRB ostatecznie odrzucili sugestię giganta Cupertino.

Co ciekawe, to odrzucenie nadeszło po okresie intensywnego lobbingu ze strony konkurentów Apple. Zarówno Spotify i Google, aby wymienić tylko tych dwoje, byli bardzo chętni, aby wyrzucić wszelkie pojęcie systemu płatności „za odtworzenie”, zaraz po tym jak wydawcy muzyczni zasugerowali, że stawka za strumień wynosząca 0,0015 dolarów za mechaniczne opłaty licencyjne (nieco wyższa niż proponowana przez Apple stawka) powinna być rozpatrywana przez CRB.

W pisemnym zeznaniu do CRB z lutego 2017 roku, Zahavah Levine – wiceprezes ds. partnerstwa w Google Play, w tym jego ówczesny flagowy serwis muzyczny Google Play Music – powiedział: „Głównym celem Google Play Music jest osiągnięcie samodzielnej, zrównoważonej rentowności”. W tym samym oświadczeniu, ekonomista Google, Gregory Leonard, ujawnił, że „pomimo stale rosnącej bazy użytkowników i przychodów z abonamentu, Google Play Music nigdy nie było opłacalne”.

We wcześniejszym zgłoszeniu do CRB, datowanym na październik 2016 r., Levine slammed wzywa do utworzenia struktury opłat licencyjnych „za odtworzenie”, która, jak powiedziała, w połączeniu ze wzrostem stawek dla właścicieli praw autorskich, „zagwarantuje, że tylko te bardzo nieliczne firmy, które zarówno mogą sobie pozwolić na poniesienie ogromnych strat, jak i będą skłonne ponieść ogromne straty, będą mogły nadal oferować usługi strumieniowej transmisji muzyki”.

Spotify był jeszcze bardziej otwarty w swoich komentarzach w tej sprawie. Paul Vogel, szef Globalnego Planowania i Analiz Finansowych w Spotify, przyznał w październiku 2016 roku, że „niższe stawki opłat licencyjnych są kluczowe dla przyszłości Spotify”.

Dodał:

„Niższe stawki tantiem pozwoliłyby Spotify wydać więcej na czynniki wzrostu przychodów, co skutkowałoby większymi przychodami bezwzględnymi zarówno dla wszystkich, jak i dla firmy…. Z niższymi stawkami tantiem, możemy opracować lepszy produkt, a jeśli uda nam się opracować lepszy produkt, więcej ludzi będzie skłonnych zapłacić, rynek się rozwinie, a całkowita wartość dla całego ekosystemu wzrośnie”.

Innymi słowy, powinniśmy płacić twórcom i artystom mniej pieniędzy za strumień…. aby płacić twórcom i artystom więcej pieniędzy ogółem.

(Czy trzeba dodawać, że jest to kontrowersyjny skok logiczny?)

Barry McCarthy, dyrektor finansowy Spotify’s, w swoim zeznaniu bezpośrednio zajął się stawkami „za odtworzenie”. Zauważył on w lutym 2017 roku, że „stawka za strumień, mająca zastosowanie zarówno do usług freemium, jak i płatnych, ignoruje różne propozycje wartości i struktury monetyzacji tych dwóch usług”.

To było i pozostaje głównym punktem wyjścia dla Spotify. Apple chciał, aby wszystkie usługi – w tym te z bezpłatnym poziomem, który naturalnie generuje mniej pieniędzy niż poziom abonencki – były zmuszone płacić 0,00091 dolarów twórcom piosenek za każdą sztukę w ramach swoich usług. McCarthy zasugerował, że taka twarda i szybka zasada może spowodować poważne problemy ekonomiczne dla biznesu takiego jak Spotify.

McCarthy dalej argumentował, że stawka za strumień „zniechęca Spotify i innych dostawców do słuchania” i w rzeczywistości „motywuje usługi do zmniejszenia zaangażowania” – tzn. platformy takie jak Spotify mogą rzeczywiście próbować ograniczyć liczbę strumieni odtwarzanych na ich własnych platformach każdego miesiąca w celu utrzymania kosztów na niskim poziomie.

Levine z Google zgodziła się z tą sugestią. Napisała to w październiku 2016 roku:

„Stawka za odtwarzanie karałaby usługi wyższymi, nieprzewidywalnymi opłatami licencyjnymi i stwarzałaby przewrotne zachęty dla usług muzycznych, aby zniechęcać do korzystania z [ich] usług”.

Ostatecznie CRB kategorycznie odrzucił propozycję Apple.

Zamiast tego, twórcy piosenek oczekują teraz na odpowiedź CRB na apelację, która skomplikowała napiętą sytuację, wbijając jednocześnie klin pomiędzy Spotify i kluczową społeczność kreatywną we współczesnym biznesie muzycznym.

musicbusinessworldwide.com
#szanujetokupuje