Biznes muzyczny, PRZEMYSŁ MUZYCZNY

Jeśli chodzi o dystrybucję, artyści powinni uważać na turystów z branży

Poniżej wpis Nicka Gordona, dyrektora ds. klientów i dyrektora generalnego firmy Symphonic Distribution (na zdjęciu). Założona w 2006 roku firma dystrybucyjna i usługowa Symphonic współpracowała z takimi artystami jak Marshmello, Daddy Yankee, Gunna, Calma Carmona i Nicky Jam. Zakres usług świadczonych przez Symphonic obejmuje marketing, monetyzację, zarządzanie prawami autorskimi i wiele innych.

W tym tygodniu Spotify ogłosił, że jego sześciomiesięczny eksperyment z dystrybucją, umożliwiający artystom bezpośrednie przesyłanie plików, dobiegł końca.

Trzy tygodnie temu, Stem ogłosił, że spuszcza artystów o niskim poziomie sprzedaży i podwaja swoje honorarium.

Co tak naprawdę liczy się na tym dynamicznym rynku?

WYBÓR UZNANEGO DYSTRYBUTORA O ZRÓWNOWAŻONYM MODELU BIZNESOWYM MA PIERWSZORZĘDNE ZNACZENIE.

Prowadzenie wartościowej, niezawodnej i zrównoważonej firmy dystrybucyjnej jest złożone, kosztowne i nie jest przeznaczone dla krótkoterminowych oportunistów lub firm, które chcą przyjąć nowy model biznesowy.

Od kilkudziesięciu lat mam przyjemność pracować dla najlepszych firm dystrybucyjnych, jakie kiedykolwiek powstały.

Podczas pierwszej generacji cyfrowej dystrybucji, pracując w niezależnym (obecnie w całości należącym do Sony) The Orchard, zobaczyłem mnóstwo konkurentów, którzy zaangażowali się w „wyścig” obniżek opłat dystrybucyjnych – kusząc artystów i wytwórnie z jednocyfrowymi ofertami % i obietnicą niewiarygodnej usługi.
Dziesiątki nowych dystrybucji w stylu „zrób to sam” pojawiły się z niezniszczalnymi ofertami dla artystów, z których każda jest bardziej „destrukcyjna” niż ostatnia.

Idea artystów, którzy zyskują możliwość wycięcia tradycyjnych pośredników – wytwórni i dystrybutorów „frontline” – i umieszczania swojej muzyki bezpośrednio na DSP jest teraz mocno ugruntowana. I, biorąc wszystko pod uwagę, nie ma nic złego w koncepcji firmy dostarczającej pliki za stałą opłatą.

Problematyczne jest to, że bez ogromnego wolumenu, model ‚DIY distro‘ (dystrybucja „zrób to sam“) po prostu nie jest dochodowy – co oznacza, że dystrybutorzy pobierający płaską opłatę lub niskie opłaty. W takim przypadku muszą dowiedzieć się, jak prowadzić działalność na cienkich jak brzytwa marżach, lub z wysokimi kosztami pozyskania klienta, lub z przychodami tylko wkradającymi się do akcji. Albo wszystko na raz.

My wiemy, że to mali artyści potrzebują najwięcej uwagi…. i na ogół niewiele zarabiają.

W zamierzchłych czasach dystrybutorzy to rozumieli i nawet nie próbowali współpracować bezpośrednio z artystami. To była rola kolejnej warstwy wartości: niezależnych wytwórni płytowych….

W TYM STWORZONYM PRZEZ NAS ŚWIECIE ROZRYWKI, OPARTYM NA LISTACH ODTWARZANIA, MUZYCE JAKO TEKSTOWO-ROZRYWKOWEJ, MUSIMY PRZEMYŚLEĆ I NADAĆ NOWY PRIORYTET NIEZALEŻNYM WYTWÓRNIOM JAKO KURATOROM I STRAŻNIKOM ARTYSTÓW NIEZALEŻNYCH.

Przemysł muzyczny znów żyje i dobrze się rozwija, a usługi strumieniowe ułatwiły odkrywanie nowej muzyki, ale nie zapominajmy o ważnej kwestii – Spotify, Apple, Amazon i Google nie są firmami muzycznymi. Są one dostawcami treści przesyłanych strumieniowo w ramach wielu pionowych, konsumenckich sklepów.

Musimy położyć większy nacisk na odważne kobiety i mężczyzn, którzy są prawdziwymi ludźmi muzyki i doświadczonymi biznesmenami, aby wyprodukować naszych artystów – ponieważ turyści w końcu wracają do domu.

źródło: musicbusinessworldwide.com
tł. Beata Ejzenhart