Biznes muzyczny, PRAWO, PRZEMYSŁ MUZYCZNY, ROYALTIES, STREAMING

„Autorzy tekstów, kompozytorzy i wydawcy nie powinni być spychani na margines w odniesieniu do usług cyfrowych“

W tym miesiącu mija rok, odkąd Elena Segal, powszechnie szanowana postać w środowisku branży muzycznej, została mianowana pierwszym w historii Apple Music dyrektorem ds. wydawnictwa muzycznego na świat.

Segal, wykwalifikowana prawniczka, dołączyła do Apple w 2006 roku po czterech latach pracy jako współpracownik w Mitchell Silberberg & Knupp LLP w Los Angeles.

Jako dyrektor ds. prawnych w iTunes, International, nadzorowała szereg spraw prawnych i licencyjnych dotyczących iTunes i Apple Music. W 2015 roku stanęła na czele globalnego systemu licencjonowania dla samego Apple Music, który pojawił się na ponad 100 rynkach jednocześnie.

Obecnie Segal (na zdjęciu) dzieli swój czas pomiędzy Londyn i Los Angeles, prowadząc oddział Apple, którego celem jest bezpośrednia współpraca z wydawcami muzycznymi. kompozytorami i autorami tekstów piosenek z całej branży.

Segal i Apple niedawno popłynęli przeciwko wielkotechnologicznej hegemonii – odmawiając odwołania się od „podwyżki wynagrodzenia” dla autorów tekstów w USA (zabezpieczonej przez rynek Copyright Royalty Board), która została kontrowersyjnie zakwestionowana przez takich jak Spotify, Amazon i Google (najbliższy odpowiednik Segali w Spotify, dyrektor ds. wydawnictwa muzycznego na świat, Adam Parness, po prostu zrezygnował ze szwedzkiego serwisu strumieniowego – pozornie w proteście przeciwko apelowi CRB).

Zgłaszając się do globalnego szefa Apple Music Olivera Schussera, Segal właśnie przyjęła interesujący „dodatek” do swojego zespołu, zatrudniając Lindsay Rothschild z Google, która w zeszłym miesiącu została szefem działu usług kreatywnych Apple Music Publishing, Ameryka Północna.

MBW niedawno spotkała się z Segal, aby porozmawiać o pracy w Apple, jej osobistej pasji do publikowania muzyki – i dlaczego jej zdaniem branża potrzebuje, aby zmierzyć się z rosnącą złożonością cyfrowych praw autorskich…

WSTĘPNE OGŁOSZENIE PRZEZ APPLE, ŻE URUCHAMIA SPECJALNY DZIAŁ DLA WYDAWNICTW MUZYCZNYCH I PUBLISHERÓW ZASKOCZYŁO BRANŻĘ. CO SIĘ WYDARZYŁO OD CZASU, GDY TA WIADOMOŚĆ UJRZAŁA ŚWIATŁO DZIENNE?

Miniony rok był naprawdę bardzo owocny w budowaniu naszego zespołu i planowaniu. Teraz przychodzi wiele ekscytujących rzeczy.

Jestem szczególnie podekscytowana kreatywnym działaniem naszego zespołu. Jest to coś, czego Apple nigdy wcześniej nie robił, ale jest to odpowiedni moment, ponieważ w szczególności wydawcy się zmieniają. Zaczęli zdawać sobie sprawę, że mogą i powinni odgrywać bardziej aktywną rolę w innowacji, wymyślając nowe, kreatywne pomysły dla swoich autorów piosenek, które pomagają zwiększyć wartość ich praw autorskich.

Naturalnie, z oczywistych powodów był to nieco szalony rok po amerykańskiej stronie, z wiadomych powodów, przez ustawę o modernizacji muzyki [MMA] i decyzję CRB.

APPLE POPIERA DECYZJĘ CRB, KTÓRA MOGŁABY ZWIĘKSZYĆ HONORARIA DLA AUTORÓW TEKSTÓW PIOSENEK W STANACH O CO NAJMNIEJ 44%. INNI, JAK NA PRZYKŁAD SPOTIFY, ODWOŁALI SIĘ OD TEJ DECYZJI I ZOSTALI OSKARŻENI O SKUTECZNE „POZWANIE AUTORÓW TEKSTÓW PIOSENEK”. CO TO NAM MÓWI O APPLE I JAK TO ODRÓŻNIA JE OD KONKURENCYJNYCH USŁUG?

Mówi nam, że Apple naprawdę troszczy się o twórców i proces tworzenia, a także chce ożywić zdrowy, kreatywny ekosystem. Koncepcja [utrzymania] zrównoważonego modelu biznesowego przy jednoczesnym wspieraniu kreatywnego ekosystemu ma dla nas fundamentalne znaczenie. To i tak odróżnia nas od innych usług, ale nasza pozycja w sprawie CRB dodatkowo podkreśla te różnice.

Z naszym stanowiskiem w sprawie CRB, nie jest nowe. Apple walczy od ponad dekady, aby zapewnić, że pieniądze napływają a autorzy tekstów piosenek je otrzymają w ramach zapłaty. Zdecydowanie zrobiliśmy o wiele więcej niż ktokolwiek inny w tego typu sprawach. Po prostu nie krzyczeliśmy o tym.

Kolejną rzeczą, która naprawdę nas wyróżnia, jest osobista kuratela Apple Music i element ludzki, który mamy – stawianie twórców na pierwszym miejscu i rzeczywiste skupienie się na nich i umożliwienie im realizacji ich wizji.

W tym temacie zespół Beats 1 wykonuje fenomenalną pracę polegającą na wykopywaniu najbardziej niesamowitej nowej muzyki i jednoczesnym wydobyciu tą drogą artystów i autorów tekstów piosenek.

DLACZEGO PUBLISHING UZNAŁ, ŻE WARTO DZIELIĆ SIĘ WŁASNEGO TORTU APPLE MUSIC?

Bo bez pisania i publikowania piosenek nie ma muzyki. To podstawa wszystkiego.

Wydawanie jest czymś, o co zawsze dbaliśmy, ale dopiero w zeszłym roku jego dyrektor zasiadł przy stole kierowniczym. Było to absolutnie konieczne.

Autorzy piosenek i wydawcy nie powinni być spychani na margines w odniesieniu do usług cyfrowych; myślę, że niektórzy uważają ich za swego rodzaju niedogodności. Nie są oni jednak uciążliwością dla Apple. Są oni fundamentalną częścią ekosystemu.

Tak, w branży wydawniczej występuje duża złożoność, a w niektórych aspektach złożoność ta tylko się zwiększa. Ale musimy stawić im czoła, jako firma i branża.

Uznanie ich za niedogodność – nie rozwiązywanie problemów i nie upewnienie się, że twórcy dostaną zapłatę – jest ogromnym błędem.

JAKIE ZŁOŻONOŚCI NAJBARDZIEJ NIEPOKOJĄ CIĘ W BRANŻY WYDAWNICZEJ?

Potrzebne jest większe porozumienie w sprawie mechanicznych i wykonawczych podziałów praw. Jest to bardzo techniczne, ale bardzo ważne.

Na różnych formatach – pliki do pobrania, interaktywny streaming, nieinteraktywny streaming itp. – istnieją różne podziały między prawami mechanicznymi i wykonawczymi. I te podziały różnią się również w zależności od kraju, w którym odtwarzana jest Twoja muzyka.

Ogólnie rzecz biorąc, tradycyjnie, lokalna organizacja zbiorowego zarządzania prawami autorskimi [PRO] ustaliłaby podział, ale to zaczęło się zmieniać w ostatnich latach.

Istnieją lokalne organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi na całym świecie, które mają to robić, a ja staram się być trochę dyplomatyczna tutaj… i niestety ale te lokalne organizacje zbiorowego zarządzania zepchnęły niektórych wydawców muzycznych w złą stronę. Niektórzy wydawcy mają wrażenie, że nie widzieli pieniędzy, które powinni byli zobaczyć, mówiąc szczerze.

‚OH DEAR…‘

W rezultacie istnieją problemy z zaufaniem. Zwiększają one główne historyczne problemy związane z zaufaniem w tej branży, w różnych kierunkach – na przykład pomiędzy wytwórniami i wydawcami, a także pomiędzy wydawcami i organizacjami zbiorowego zarządzania prawami autorskimi.

W rezultacie, niektórzy wydawcy nie chcą teraz po prostu zgodzić się na to, co chce ustalić PRO w niektórych krajach lokalnych. Teoretycznie, serwisy takie jak my nie mają nic do stracenia. Jeśli [PRO] chce ustawić swój podział na 70/30, lub 50/50, lub 85/15, to nie jest to nasza sprawa, o ile z dodawania nie wyjdzie więcej niż 100. Dopiero kiedy dojdzie do punktu, w którym suma wynosi więcej niż 100…. to jest problemem.

Wszyscy zdają się zgadzać co do tego, że nie powinien to być nasz problem, ale staje się on naszym problemem, jeśli [wydawcy i PRO] nie mogą dojść do porozumienia sami i jeśli te dwa zbiory praw nie są licencjonowane wspólnie przez jeden podmiot. To ogromna frustracja.

Decydowanie, ile honorarium autorskiego jest prawem mechanicznym, a ile jest prawem wykonawczym, nie powinno należeć do nas. Nie powinniśmy mieć opinii, ani być zaangażowani w ten proces.

CZY NA HORYZONCIE JEST JAKIŚ WNIOSEK, JAKIEŚ ROZWIĄZANIE?

Nie. Powiedziałbym, że nie.

Niewiarygodnie smuci mnie to, że jeśli tych rzeczy nie da się uzgodnić, to prawie nieuchronnie oznacza to, że pieniądze są zatrzymywane w systemie, a to oznacza, że autorzy tekstów nie są opłacani – i to jest złe. Ale jednocześnie, odpowiedź nie może brzmieć: „No cóż, Apple, powinieneś zapłacić 150%”.

CO JESZCZE CHCIAŁBYŚ ZMIENIĆ W NOWOCZESNYM BIZNESIE MUZYCZNYM?

Dwusłowowa odpowiedź: Doskonałe dane [‚perfect data’]. Znowu chodzi o pieniądze, które są zatrzymywane w systemie.

Zasadniczo chcemy być w stanie płacić ludziom. Problemy z metadanymi oznaczają, że pieniądze są zatrzymywane, a rozwiązaniem tego problemu są dane doskonałe. Ludzie uwielbiają wskazywać palcami na to, dlaczego metadane są wadliwe i wszystko to sprowadza się do historycznej nieufności w branży. Ale tak naprawdę, w każdym punkcie łańcucha występują problemy. Nie ma jednego magicznego rozwiązania.

Zaczyna się od autorów piosenek w sesji pisarskiej, kończąc piosenkę, a nie decydując w tym momencie, jaki powinien być podział między różnymi pisarzami. Następnie, w pewnym momencie, wydawca to rejestruje, a następnie, w innym momencie, wytwórnia wydaje – i informacje zostają dostarczone z opóźnieniem lub są błędne, w którymś miejscu łańcucha.

Nadal istnieją ręczne systemy wprowadzania danych dla tego typu rzeczy, a także systemy wielokrotnego wprowadzania danych, więc mogą istnieć literówki. A potem w końcu utwór zostaje zarejestrowany w różny sposób, przez różnych ludzi, na różnych terytoriach, o nieco innych nazwach. Nie chodzi tu tylko o pewną bazę danych lub wytwórnie dostarczające lepszych danych; istnieje cała seria problemów, które wymagają naprawy. Więc doskonałe dane proszę!

POMIJAJĄC TE PROBLEMY, OSTATECZNIE, KIEDY PATRZYSZ NA CAŁY EKOSYSTEM WYDAWNICZY MUZYKI, CZY CZUJESZ SIĘ POZYTYWNIE NASTAWIONA DO JEJ PRZYSZŁOŚCI?

Zdecydowanie tak. Naprawdę uważam, że to niesamowity czas na bycie w tej części biznesu.

Po pierwsze, jest większe zaangażowanie autorów piosenek [w sprawy przemysłu] niż kiedykolwiek wcześniej. Aktywizm i zaangażowanie w USA wokół MMA i CRB, to był niezwykły rodzaj energii.

Myślę, że to przerodzi się w niezwykłą kreatywność i o wiele więcej bodźców do naprawiania problemów. Od ponad dekady pracuję nad tym, by utrzymać przepływ pieniędzy i sprawić, by pieniądze płynęły, gdy się zatrzymują – i oczywiście, by wygenerować więcej pieniędzy dla wydawców i autorów piosenek.

Dziś mamy na to większe szanse niż kiedykolwiek wcześniej.

POZWÓL NAM ZADAĆ KILKA PYTAŃ NA TWÓJ TEMAT: JAKA BYŁAŚ, GDY BYŁAŚ MŁODSZA I JAK WPŁYNĘŁO TO NA TWOJĄ PODRÓŻ ZAWODOWĄ?

Grałam dużo muzyki w szkole, na trzech instrumentach. Większość życia spędziłam w orkiestrach, zespołach i chórach. Początkowo byłam zwolenniczką zasad, a potem w pewnym momencie miałam fazę buntu, jak wielu ludzi. Ale miałam dużo szczęścia; powiedziałbym, że dorastałam w środowisku, w którym nie pamiętam, żebym miała jakąkolwiek koncepcję ograniczeń.

I zawsze, zawsze, zawsze nienawidziłam stereotypów. Dla przykładu, do niedawna całkiem odmawiałam gotowania, ponieważ wiedziałam, że od kobiety oczekuje się, że powinna to robić – więc odmawiałam spełniania tego oczekiwania. Do momentu aż nie dowiedziałam się, że to całkiem fajnie móc nakarmić siebie i swoich przyjaciół!

Zawsze miałam też całkiem dobrą etykę pracy. Zawsze byłam zdeterminowana i samowystarczalna i myślę, że te cechy pozostały ze mną na przestrzeni mojego życia i kariery. Zawsze miałam sporo siły, żeby się w jakiś sposób sprawdzić.

CZY CZUJESZ, ŻE W TRAKCIE SWOJEJ KARIERY ZAWODOWEJ NAPOTKAŁAŚ JAKIEŚ NIEUZASADNIONE BARIERY ZAWODOWE JAKO KOBIETA I CZY MASZ NADZIEJĘ LUB JESTES OPTYMISTYCZNIE NASTAWIONA DO BARDZIEJ SPRAWIEDLIWEJ PRZYSZŁOŚCI POD WZGLĘDEM PŁCI NA SZCZYCIE BRANŻY MUZYCZNEJ?

Naprawdę nigdy nie odczuwałam wielu barier w przemyśle muzycznym. Może jedną, gdy miałam 16 lat i miałam zdobywać doświadczenie zawodowe w Air Studios, mieszczące się wówczas w Oxford Circus. Naprawdę chciałem być inżynierem dźwięku; kochałam muzykę i technologię.

Kiedy przyjechałam po doświadczenie zawodowe, pomyśleli, że jestem tam, by odbierać telefony i zostać recepcjonistą, z czego nie byłam zbytnio zadowolona. Ale kiedy wyjaśniłam im, że tak naprawdę mnie to nie interesuje, całe to doświadczenie było genialne. Poza tym, nie miałem żadnych barier w przemyśle muzycznym; chociaż powiem, że nadal jest o wiele mniej [starszych] kobiet po stronie wytwórni płytowych niż w wydawnictwach muzycznych, więc to trochę dziwne.

„PRACUJĄC W BIZNESIE SPORTOWYM, MIAŁAM DOŚĆ ZNACZĄCE DOŚWIADCZENIE #METOO….”

Miałam krótki czas, zanim zaangażowałam się w muzykę, w przemysł sportowy [jedną z wielkich pasji Segali poza muzyką jest tenis, gdzie jej przyjaciele do dziś to trzykrotni mistrzowie Wimbledonu, Bob i Mike Bryan – przypis red.]. Pracując w tym biznesie, miałam dość znaczące doświadczenie #MeToo – bardzo podobne do wszystkich tych rzeczy z branży filmowej, które wychodziły ostatnio – angażujące kogoś całkiem potężnego.

Następnie powiedziałem niektórym ludziom o tym, co się stało, a jemu się to nie podobało. Zagroził mi i w zasadzie powiedział: „Jeśli powiesz o tym komukolwiek, dopilnuję, żebyś nigdy więcej nie pracowała w tym biznesie”.

Chodzi mi o to, że opowiadam ci tę historię częściowo dlatego, że nigdy nie doświadczyłam czegoś takiego w Apple, oczywiście, lub w przemyśle muzycznym. Ale jednym z powodów, dla których jestem szczęśliwa, że zadałeś to pytanie, jest to, że nawet jeszcze dwa lata temu, nigdy bym o tym nie wspomniała.

Powodem, dla którego mam nadzieję na przyszłość jest to, że wszystko, co wydarzyło się w ciągu ostatnich kilku lat, sprawiło, że czuję się na tyle silniejsza i odważniejsza, by opowiedzieć tę historię dziennikarzowi.

PRZYPUSZCZAM, ŻE TO BARDZO WAŻNE, KIEDY MYŚLISZ, KTO MOŻE TO CZYTAĆ.

Mam nadzieję, że inni ludzie [w obecnym klimacie] są na tyle odważni i mają pewność siebie, że mogą również opowiadać swoje historie.

Miejmy nadzieję, że w ten sposób pomoże to powstrzymać te rzeczy – i powstrzyma ludzi opuszczających przemysł, ponieważ nie chcą zajmować się takimi sprawami. Chciałbym, żeby moja historia była w jakikolwiek sposób wyjątkowa, ale tak nie jest. Niestety, to powszechne jak gnój.

KIM BYLI TWOI ZAWODOWI MENTORZY I CZEGO CIĘ NAUCZYLI?

Są cztery osoby, o których przychodzą mi do głowy. Pierwszą z nich była dyrektorka, którą miałam w szkole; to ona była głównym powodem, dla którego nigdy nie czułam, że istnieje szklany sufit lub jakiekolwiek ograniczenia. Była po prostu niesamowitą kobietą, która niestety zmarła kilka lat temu.

Kolejna osoba była ze świata sportu i była dyrektorem turnieju tenisowego. To ona nauczyła mnie, że nie ma nic złego w wyrażaniu swoich opinii i że możesz mówić swoim głosem i nadal być szanowaną i lubianą osobą, nawet jeśli jesteś trochę przerażająca. Nauczyła mnie również, że najlepsi przywódcy to ludzie, którzy nie uważają, że coś się zrobi za nich, i zakaszą rękawy i będą działać, kiedy trzeba będzie coś zrobić.

A potem Russ Frackman – starszy partner w kancelarii prawnej, w której pracowałam w Los Angeles [Mitchell Silberberg & Knupp] przed przyjazdem do Apple. Wytoczył sprawę Napstera, Grokstera i KaZaA i tak dalej. Nauczył mnie, że nic nie może się równać z ciężką pracą i że zawsze jest miejsce na poprawę.

Ostatnim mentorem, o którym chciałbym wspomnieć, jest Oliver Schusser. Od ponad 13 lat ściśle współpracuję z Oliverem i myślę, że zawsze był niesamowitym człowiekiem. Jest świetnym specem od komunikacji i nauczył mnie, jak ważna jest skuteczna komunikacja z zespołem.

Nauczyłem się od niego również, że nic nie może się równać z prawdziwą, nie udawaną troską o ludzi. Widzę, że kiedy spotyka się z wytwórniami i wydawcami, artystami i autorami tekstów piosenek, a także z zespołem: emanuje z niego pasja do muzyki, ludzi i właściwego postępowania.

CO DORADZIŁABYŚ SWOJEJ MŁODSZEJ WERSJI?

Jeśli kiedykolwiek czujesz, że nadrobisz coś w miarę upływu czasu, nie stresuj się zbytnio – prawdopodobnie wszyscy inni też tak mają.

źródło: musicbusinessworldwide.com
tł. Beata Ejzenhart