Uncategorized

Wytwórnie płytowe płacą coraz więcej na podpisywanie artystów (i płacenie im)

Co kilka lat globalna organizacja zajmująca się handlem muzyką, IFPI, wydaje dane liczbowe, które pokazują, ile pieniędzy członkowie jej wytwórni płytowej – zarówno niezależnej, jak i głównej – wydają łącznie na artystów.

W tym roku dane te pojawiły się na nowej mikrowitrynie, co pokazuje, że łączne światowe wydatki wytwórni płytowych na artystów – zarówno w obszarze „A&R”, jak i marketingu/promocji – osiągnęły 5,8 mld USD w 2017 roku.

Kwota 5,8 mld USD wzrosła o prawie 30% w stosunku do wcześniej opublikowanych danych za 2015 r. (4,5 mld USD) i obejmowała 4,1 mld USD wydane na A&R oraz 1,7 mld USD na marketing artystów.

MBW dokładniej przyjrzał się zmieniającym się wzorcom wydatków w branży płytowej (za pośrednictwem statystyk IFPI publikowanych od 2008 roku) i zauważył uderzający trend makroekonomiczny: ilość pieniędzy, jaką płaci się za podpisywanie i rozwijanie artystów, rośnie, a potencjalne zyski tych firm są coraz bardziej uszczuplane.

IMG_1282-1.jpg

Po pierwsze, ważne wyjaśnienie dotyczące powyższych danych IFPI: wartość „A&R” obejmuje oczywiste wydatki artystów, takie jak pieniądze potrzebne na nagrywanie w studio, a także remiksy i inne koszty związane z tworzeniem muzyki.

MBW wyjaśnił jednak z IFPI, że „A&R” w tym przypadku stanowi „całkowity wydatek artysty”, tj. obejmuje on również zaliczki wypłacane w celu podpisania umów, jak również opłaty licencyjne przekazywane nowym talentom.

Nie jest tajemnicą, że duże firmy fonograficzne mają obecnie trudności z podpisywaniem umów z artystami zgodnie z umowami, które te firmy były kiedyś w stanie podpisać – zarówno pod względem czasu trwania, na jaki wytwórnia będzie posiadać/kontrolować prawa, jak i odsetka cyfrowych opłat licencyjnych, które będą wypłacać.

Na przykład zamiast bezterminowego podpisywania praw autorskich, coraz powszechniejsze staje się podpisywanie umów licencyjnych na krótszy okres z największymi firmami fonograficznymi. Zamiast zgodzić się na 15-20% stawkę honorarium autorskiego, dzisiejsi artyści częściej domagają się nawet 50% (lub, w niektórych przypadkach, nawet więcej).

Ponadto, w sytuacji, gdy na rynku płynie więcej pieniędzy, zaliczki wypłacane „gorącym” artystom stają się anegdotycznie wyższe, ponieważ wytwórnie zachowują się w sposób bardziej konkurencyjny pod względem podatkowym.

W ciągu ostatniej dekady opublikowane statystyki IFPI dotyczące inwestycji przemysłu nagraniowego w artystów zawsze zawierały bardzo jasne przesłanie: przemysł nagraniowy wydaje więcej na „A&R” (tj. podpisywanie i rozwój artystów), jako procent swoich całkowitych rocznych dochodów, niż jakikolwiek inny przemysł wydaje na „R&D” (najbliższa równoważna kategoria inwestycji w inne rodzaje działalności gospodarczej).

Prawdopodobnie było to użyteczne narzędzie lobbingowe dla IFPI, gdy przychodziło do argumentowania za hojnością podatkową lub ruchem gospodarczym przemysłu nagraniowego.

Widzieliśmy to w raportach IFPI dotyczących danych za lata 2008, 2011, 2013 i 2015 – większość z nich została oznaczona jako „Investing In Music”. Zobacz poniżej przykład z raportu IFPI za rok 2013.

Zrzut ekranu 2019-06-1 o 09.26.43.png

Zgodnie z danymi IFPI, w ciągu pięciu lat od 2008 do 2013 r., ta roczna liczba (% całkowitych przychodów przemysłu pochłoniętych przez wydatki na poszukiwanie i wydobycie) pozostała dość spójna i wynosiła około 16%.

Jednak w 2015 r. liczba ta wzrosła – do 16,9%, co ujawnił tegoroczny raport „Investing In Music”.

W zestawieniu za 2017 r., IFPI nie ujawnia wskaźnika A&R – wydatkowanego jako % sprzedaży w branży, ale daje nam wystarczającą ilość informacji, aby dokonać oszacowania.

Jeśli łączne wydatki artystów („A&R” plus marketing) w wysokości 5,8 mld USD stanowiły 33,8% przychodów branży w 2017 r. – co potwierdza mikrostrona IFPI – oznacza to, że wydatki na A&R w wysokości 4,1 mld USD odpowiadały około 23,8% łącznych przychodów branży.

(Wszystkie poniższe liczby „A&R” i „Całkowite wydatki artystów”, poza liczbą „A&R” z 2017 r., zostały wcześniej opublikowane przez IFPI. Marketing” to po prostu pozostały odsetek procentowy w każdym przypadku, ponieważ tylko te dwie kategorie składają się na całkowitą liczbę wydatków IFPI. MBW nie było w stanie potwierdzić liczb IFPI „Total artist spend” lub „Marketing” za 2008 r., więc nie zostały one uwzględnione.)

Image-1-7

Jak widać powyżej, od 2013 r. branża fonograficzna zdołała oswoić swoje wydatki na marketing i promocję artystów do około 10% swoich rocznych przychodów.

Jest to zgodne z ideą, że dane o użytkownikach przyznane firmom fonograficznym w dobie strumieniowej transmisji danych i mediów społecznościowych umożliwiły tym firmom wydawanie pieniędzy na promocję w bardziej ukierunkowany sposób.

(Należy również zauważyć, że ten 10% wskaźnik został utrzymany pomimo – zgodnie z raportem zleconym przez RIAA – że liczba artystów podpisanych przez największe amerykańskie wytwórnie wzrosła o 12% do 658 w 2017 r.).

Zupełnie inna jest jednak historia, jeśli chodzi o odsetek rocznej sprzedaży, jaki branża fonograficzna przeznaczyła na podpisywanie, rozwijanie i wynagradzanie talentów w epoce nowożytnej – który w 2017 r. osiągnął blisko jedną czwartą (23,8%).

Oczywiście, zanim zaczniesz zbytnio żałować wytwórni, powinniśmy pamiętać, że wypłacają one większy procent większych dochodów: na przykład w Stanach Zjednoczonych rekordowe przychody hurtowe przemysłu osiągnęły 6,6 mld dolarów w 2018 roku, co oznacza wzrost w stosunku do 5,2 mld dolarów dwa lata wcześniej.

Jednak opublikowane tutaj nowe statystyki IFPI mówią nam coś bardzo ważnego: w miarę jak władza artystyczna w negocjacjach dotyczących wytwórni rośnie, a wynikające z tego transakcje w branży stają się coraz bardziej konkurencyjne, ekonomia biznesu płytowego w nowym wieku naprawdę zaczyna być widoczna.

[na zdjęciu: Ed Sheeran, największy na świecie artysta nagrywający muzykę w 2017 roku, według statystyk IFPI].
źródło: musicbusinessworldwide.com
tł. Beata Ejzenhart