PRAWO

Co to jest artykuł 13? Objaśnienie unijnej dyrektywy o prawach autorskich

W drugiej połowie marca Parlament Europejski zadecyduje o losach przełomowej dla twórców dyrektywy o prawie autorskim. Większość Polaków chce aby została przyjęta – ponad 200 organizacji zrzeszających wydawców, twórców i muzyków wystosowało apel o przyjęcie przepisów w proponowanym obecnie kształcie.  Wciąż jednak wokół projektu trwają starania o dokonanie zmian w tych przepisach ze strony różnych grup interesów, które próbują także przekonać do swoich racji europarlamentarzystów. Dlatego ostateczny wynik głosowania wciąż pozostaje zagadką.

1

Czym jest artykuł 13?

Artykuł 13 jest częścią nowej dyrektywy UE w sprawie praw autorskich, który mówi m.in. o monitorowaniu treści oraz odpowiedzialności prawnej dostawców usług internetowych za treści zamieszczane przez ich użytkowników. Odnosi się do usług, które istnieją przede wszystkim w celu zapewnienia publicznego dostępu do „utworów chronionych lub innych przedmiotów objętych ochroną przesyłanych przez użytkowników”, więc prawdopodobnie obejmuje usługi takie jak YouTube, Dailymotion i Soundcloud. Istnieje jednak również długa lista wyjątków, w tym:
• encyklopedie online non-profit
• otwarte platformy programistyczne
• usługi przechowywania w chmurze
• rynki internetowe
• usługi komunikacyjne

2.jpg

O czym mówi artykuł 13?

Artykuł 13 mówi, że usługi udostępniania treści muszą uzyskać od właścicieli praw licencji do materiału chronionego prawem autorskim. Jeśli nie jest to możliwe i  mimo to materiały są publikowane w serwisie, firma może zostać pociągnięta do odpowiedzialności, chyba że może wykazać, że:
• poczyniła „najlepsze starania”, aby uzyskać zgodę właściciela praw autorskich,
• poczyniła „najlepsze starania”, aby materiały zgłoszone przez posiadaczy praw nie zostały udostępnione,
• działała szybko, aby usunąć wszelkie materiały naruszające prawa autorskie, o których została poinformowana.
Zasady te mają zastosowanie do usług, które są dostępne w UE od ponad trzech lat lub mają roczny obrót powyżej 10 mln EUR (8,8 mln GBP, 11,2 mln USD). Artykuł 13 mówi, że „w żaden sposób nie wpłynie to na legalne użytkowanie”, a ludzie będą mogli używać fragmentów materiału chronionego prawem autorskim do celów krytyki, przeglądu, parodii i pastiszu.

53636730_2076771469038689_4131685232250191872_n

Do czego służyła kampania YouTube?

Zanim uzgodniono ostateczny tekst dyrektywy, istniały trzy wersje: jedna Parlamentu Europejskiego, druga Rady UE i trzecia Komisji Europejskiej. Wszystkie instytucje pracowały razem, aby stworzyć ostateczną wersję tekstu. YouTube ostrzegł, że pierwotny projekt Parlamentu Europejskiego jest jego najgorszym scenariuszem. Zdecydowanie twierdził, że będzie musiał zablokować istniejące filmy i nowe pliki od twórców w UE, i zachęcił wybitnych vlogerów do robienia filmów na temat artykułu 13. Przykładem odzewu na ten apel jest  przezabawne video stworzone przez Vogule Poland – „Save Your Internet”.

YouTube ostrzegł, że jego system identyfikacji treści działa tylko wtedy, gdy posiadacze praw angażują się w niego i „zapewniają jasność” co do tego, które materiały do nich należą. Powiedział, że byłoby „zbyt ryzykowne”, aby pozwolić komukolwiek w UE na odgórne kontrolowanie czegokolwiek.

Twórcy internetowi oraz ich reprezentanci od początku opowiadali się za ochroną praw autorskich i popierali zarówno wprowadzenie nowego prawa, jak i przyjęcie dyrektywy o prawie autorskim na jednolitym rynku cyfrowym. Niepokoi ich jednak treść artykułu 13, który ich zdaniem oznacza bezwarunkowe przeniesienie odpowiedzialności prawnej za publikowane treści z twórców na platformy społecznościowe, na których ta treść jest publikowana. Według nich może to spowodować, że serwisy będą zmuszone do „prewencyjnej cenzury” wszystkich umieszczanych tam materiałów. Użytkownik będzie zmuszony do udowodnienia przez publikacją, że nie narusza niczyich praw. Twórcy internetowi uważają, że w najgorszym przypadku doświadczymy znaczącego ograniczenia możliwości swobodnej publikacji treści w internecie dla „nielicencjonowanych” użytkowników – zarówno tych najbardziej popularnych, jak i przede wszystkim początkujących.

Ostateczna wersja art. 13 mówi, że usługodawcy muszą „dokładać wszelkich starań”, aby usunąć filmy chronione prawami autorskimi w przypadkach, gdy „posiadacze praw dostarczyli … odpowiednie i niezbędne do tego celu informacje”. To wydaje się wygraną dla YouTube. W oświadczeniu Google powiedział: „Będziemy studiować ostateczny tekst unijnej dyrektywy o prawach autorskich a ustalenie kolejnych kroków zajmie trochę czasu. Najdrobniejsze szczegóły będą tu miały znaczenie, dlatego cieszymy się z możliwości kontynuowania rozmów w całej Europie”.

54368123_2076771572372012_5681258515809697792_n

Art. 13 nadal zawiera pewne „szerokie i niejednoznaczne warunki”, takie jak wymóg, aby usługi wykazywały „wysokie standardy branżowe staranności zawodowej, co​​prawdopodobnie doprowadzi do ciągłego braku pewności prawnej i handlowej”, dopóki sprawy sądowe nie staną się precedensem i nie dopełnią dyrektywy. Proponowane prawo stanie przed ostatecznym głosowaniem w Parlamencie Europejskim w ciągu najbliższych tygodni. Jeśli to się powiedzie, zostanie wdrożone przez rządy krajowe w ciągu najbliższych dwóch lat.

53764573_2076771555705347_4373587492692033536_n

Poniżej pełna lista organizacji – sygnotariuszy apelu do PE:

pe-lista1


źródło: bbc.com, wirtualnemedia.pl
infografiki: Stowarzyszenie Kreatywna Polska