PRZEMYSŁ MUZYCZNY

Warner Music Group podpisał kontrakt z algorytmem

Jeden z najnowszych dodatków do listy artystów Warner Music Group – tuż obok nazwisk takich jak Ed Sheeran, Madonna, Coldplay i Camilla Cabello – to pakiet kodu opracowany przez firmę audio Endel, z „którym” w tym roku podpisano kontrakt na wydanie 20 albumów.

Twórcą algorytmu jest startup dźwiękowy Endel, który wykorzystuje sztuczną inteligencję do tworzenia spersonalizowanych ścieżek dźwiękowych mających na celu poprawę nastroju lub produktywności ludzi. Endel wystartował nieco ponad rok temu w Europie, a następnie stał się jedną z najlepiej rozwijających się firm wybranych do programu akceleratora startowego Techstars Music w 2018 roku. Dwa miesiące temu nowo utworzony dział Arts Music firmy Warner podpisał z technologią Endel pierwszy w historii kontrakt płytowy z algorytmem, obejmującym dystrybucję i publikację. Firma nagraniowa wydała do tej pory pięć z 20 albumów jako zbiór „pejzaży dźwiękowych” (Clear Night, Rainy Night, Cloudy Afternoon, Cloudy Night i Foggy Morning) mających na celu zmniejszenie niepokoju; wszystkie są dostępne do słuchania w serwisach takich jak Apple Music i Spotify. Jako firma, Endel – zawierająca Amazon’s Alexa Fund, japoński konglomerat Avex Inc i Major Lazer Jillionaire wśród swoich inwestorów – tak naprawdę skupia się na tworzeniu „niestandardowych częstotliwości dźwięku” dostosowanych do osobistych danych użytkownika, takich jak pora dnia i lokalizacja, jak jak również dane biometryczne, takie jak tętno. „Chcemy zrozumieć kontekst twojego dnia i zmienić całe otoczenie wokół ciebie”, mówi Rolling Stone, Oleg Stavitsky, współzałożyciel i dyrektor generalny Endel. Podstawowy algorytm Endela pobiera tysiące dźwięków i łączy je w różne szablony oparte na danych wejściowych użytkownika. W tym tygodniu firma uruchomiła funkcję w sklepie Alexa Skills Store firmy Amazon, która umożliwia użytkownikom odbieranie niestandardowych dźwięków za pośrednictwem urządzeń z obsługą Alexa, a jej największe ambicje są jeszcze większe: Stavitsky twierdzi, że przewiduje połączony ekosystem sprzętowo-programowy, dzięki któremu Endel może śledzić rytm codziennego życia użytkowników za pomocą metryk, takich jak ich wzorce jazdy i liczba wydarzeń w kalendarzu, a następnie automatycznie tworzy niestandardowy krajobraz dźwiękowy pod koniec dnia, który pomaga im najlepiej się zrelaksować.

Endel-TeamPhoto-Rooftop-2019
Zespół Endel

Transakcja na płytę to po prostu koncert z korzyścią dla obu stron. „Warner zwrócił się do nas i początkowo wahaliśmy się, ponieważ przeciwstawia się temu, co tutaj robimy”, powiedział współzałożyciel i projektant dźwięku Endel Dmitry Evgrafov. „Cały nasz pomysł polega na tworzeniu pejzaży dźwiękowych w czasie rzeczywistym i adaptacyjnym. A oni na to „Ok, ale czy nadal możecie tworzyć albumy?” Więc zrobiliśmy to jako eksperyment. Kiedy odzywa się do ciebie taka wytwórnia jak Warner, musisz powiedzieć „Dlaczego nie?”.
„Pozostałe 15 nagrań zawartych w umowie dotyczy tematów skupienia, relaksu oraz zapracowania i będą rozwijane w ciągu roku“. Wszystkie 20 albumów wyjdzie z podstawowego algorytmu Endela, więc technicznie, jak mówi Evgrafov, „wszystko zostało zrobione tylko przez naciśnięcie jednego przycisku”.

W komunikacie prasowym na początku tego roku przewodniczący Warner’s Arts Music Kevin Gore powiedział, że po raz pierwszy dowiedział się o Endelu za pośrednictwem Techstars Music i od razu zainteresował się pracą zespołu nad czymś dla Warnera. „Ich innowacyjne kompozycje zapewniają wyjątkowe wrażenia słuchowe, które zostaną zaprezentowane szerszej publiczności dzięki szerokiemu zasięgowi zasobów marketingowych i dystrybucyjnych działu Arts Music” – powiedział Gore. Algorytm będący niejako „artystą” stał się wyjątkowym wyzwaniem zarówno dla zespołu Warnera, jak i zespołu Endel. „Musieliśmy zatrudnić prawnika zajmującego się prawami autorskimi, aby odpowiedzieć na wszystkie pytania, które zadawali, np.„ Kto będzie zbierać tantiemy mechaniczne” i „czyje nazwiska wymieniamy na prawa autorskie ”- wspomina Stavitsky. „Jesteśmy grupą projektantów i inżynierów dźwięku. Nie znaliśmy tych terminów! Skończyło się na tym, że jako twórcy piosenek wprowadziliśmy wszystkie nazwiska programistów ”.

Wraz z rozwojem technologii AI – firmy od IBM do Sony zadebiutowały w ostatnich latach projekty oparte na algorytmach pisania piosenek lub tworzenia muzyki – ich obecność w przemyśle muzycznym jest coraz bardziej intrygująca, a w niektórych przypadkach niepokojąca. Ale Stavitsky chce uspokoić muzyków, że jego firma nie podejmie pracy. „Nie postrzegamy siebie jako rywalizujących z artystami ani zastępujących” – mówi. „To pochlebne, że Warner chciał wydać naszą pracę jako albumy – ale większość naszych dźwięków nie została zaprojektowana z myślą o świadomym słuchaniu. Mają pomagać, zlewając się z tłem.”

źródło: rollingstone.com
tł. Beata Ejzenhart
PRZEMYSŁ MUZYCZNY

Wszystkie firmy muzyczne przekształcają się w to samo …

Wytwórnie płytowe stają się usługami strumieniowymi; firmy management-owe stają się wytwórniami płytowymi; dystrybutorzy stają się managerami. A artyści utknęli po środku.

Przemysł muzyczny tęsknił za swoją różnorodnością. Bogaty asortyment hip-hopu, rocka, country, R&B, klasyki, indie, elektroniki oraz miliona i jednego więcej podgatunku pomiędzy. „Bogaty asortyment” jednak nie opisuje w sposób kompleksowy dzisiejszych najbardziej wpływowych firm muzycznych – które coraz częściej zjadają sobie nawzajem podstawowe interesy, aby zwiększyć swój dobrobyt. W centrum tego trendu znajdują się usługi przesyłania muzyki „robiąc Netflix”, tj. inwestując pieniądze w niezależnych artystów, aby tworzyć własne treści poza tradycyjną strukturą wytwórni płytowej.

W ubiegłym roku Spotify zaczęło interesować się bezpośrednimi umowami licencyjnymi z indywidualnymi artystami, płacąc im za wcześniejszą kontrolę w formie etykiet i świadomie pomagając im uniknąć konieczności podpisywania umowy z wytwórnią płytową. Istniał imperatyw ekonomiczny: Spotify obecnie płaci około 52 procent przychodów netto wytwórniom płytowym, które następnie przekazują tylko część tych pieniędzy na podpisane kontrakty. Dzięki bezpośrednim umowom licencyjnym dla artystów, Spotify oszczędza niewielką marżę, płacąc artystom mniejszą część tego dochodu netto, 50 procent – ale muzycy zyskują więcej.

Jest to śmiała strategia, ponieważ grozi ona irytacją największych dostawców Spotify, czyli największych wytwórni płytowych, ale nie jest wyjątkowa: niektórzy z kluczowych konkurentów Spotify już od jakiegoś czasu podpisują bezpośrednie umowy z artystami. Saavn (obecnie JioSaavn) od dawna prowadzi platformę „Artist Originals” dla wschodzących talentów w Indiach, ostatnio pomagając na przykład połączyć Marshmello z bollywoodzkim kompozytorem Pritamem. Anghami, największy na Bliskim Wschodzie serwis transmisji strumieniowej audio, z ponad 1 milionem płatnych abonentów, zrobił to samo, także ostatnio podłączając Marshmello do słynnej lokalnej gwiazdy w Amr Diab. (Menedżer The Weeknd, Tony Sal, jest partnerem w przedsięwzięciu Anghami.)

Tencent Music Entertainment, wiodąca chińska firma zajmująca się przesyłaniem strumieniowym, która niedawno pojawiła się na nowojorskiej giełdzie papierów wartościowych, również mocno inwestuje w lokalnych artystów, podpisując się z nimi bezpośrednio. Tak bardzo, że w opublikowanych właśnie wynikach finansowych za 4 kwartał TME, firma odnotowała 62,5 procentowy wzrost „kosztów treści” zainwestowany we własną produkcję muzyczną.

Ponadto Spotify i SoundCloud stanowią zagrożenie dla innej tradycyjnej gałęzi wytwórni płytowych: dystrybucji. Obie usługi oferują teraz artystom możliwość bezpośredniego przesyłania muzyki, ale także rozpowszechniania jej wśród wielu konkurentów (w tym Apple Music, TIDAL itp.)

Wytwórnie fonograficzne w odpowiedzi na wkroczenie na ich główne terytorium, nie zamierzają bezczynnie się przyglądać. Sony Music niedawno uruchomiło wysokiej jakości streaming muzyki w Japonii. Chociaż SM poczyniło znaczne wysiłki, aby odeprzeć oskarżenia o bycie „rywalem Spotify”, faktem pozostaje, że miłośnicy muzyki Japonii nie spieszą się ze strumieniowaniem muzyki, w końcu jednak streaming stanie się dominującym formatem rynku; Sony Music wyraźnie chce, aby jego usługa była prawdziwym graczem w regionie, zanim to nastąpi.

Mówiąc bardziej ogólnie, największe wytwórnie płytowe – Universal Music Group, Sony Music Entertainment i Warner Music Group – wiążą swoją przyszłość z szerokim zakresem swoich usług artystycznych, które obecnie wykraczają poza tworzenie płyt, dystrybucję i marketing. Możesz być w stanie zarejestrować się bezpośrednio w Spotify – mówią wytwórnie do artystów – ale czy Spotify może obsłużyć twoje globalne prawa audio/wizualne, globalne prawa do merchandisingu, kolekcje wydawnictwa muzycznego i zarządzanie marką – z doświadczeniem w każdym gatunku i związaną z nim kulturą?

Demonstrując tę szeroką ofertę, Universal Music Group podpisał niedawno holistyczne porozumienia na całym świecie z mega gwiazdami takimi jak Rolling Stones i Elton John, obejmujące całą gamę strumieni dochodów każdego z kontraktów. Model biznesowy: możemy zainwestować ogromne sumy w Twoją karierę, ponieważ nawet jeśli stracimy pieniądze na twoim wydawnictwie lub na twoich płytach, odzyskamy je z twoich markowych parków rozrywki/ciuchów/restauracji/słuchawek.

Drugie potencjalne zagrożenie dla wytwórni pochodzi od innych firm.

Tylko w ciągu ostatnich kilku miesięcy wiodące firmy zarządzające, takie jak Three Six Zero (Calvin Harris, Tiësto), TaP Management (Lana Del Rey, Dua Lipa), Palm Tree (Kygo) i inne, stały się również wytwórniami płytowymi. Zasadniczo jest to wskazanie na zmieniającą się ekonomię leżącą u podstaw globalnego biznesu muzycznego. Przez dziesięciolecia managerowie musieli być zadowoleni z 10 do 20 procent prowizji od zarobków artysty. Jeśli artysta odchodził, dopływ pieniędzy się zatrzymywał. Tymczasem firmy fonograficzne zabierały od 50 do 80 procent plus tantiem z tytułu praw autorskich, niezależnie od perypetii z artystą. Dlatego właśnie Sony wciąż zarabia pieniądze z R. Kelly’ego, mimo że „odrzuca” go ze swojej oferty.

Dziś, dzięki usługom strumieniowym, mediom społecznościowym i narzędziom do dystrybucji online, artyści mogą zbudować pierwszą część swojej kariery bez udziału wytwórni płytowej. Jeśli mają firmę management-ową, która może następnie inwestować, aby przyspieszyć swoją karierę/profil, wspomniana firma management-owa może potencjalnie stać się de facto wytwórnią – ciesząc się większą finansową korzyścią z praw autorskich na dłuższy okres.

Na razie główne firmy fonograficzne przyjęły ten trend bez walki, zazwyczaj zawiązując umowy łączące przedsięwzięcia z zaangażowanymi menedżerami (na przykład Three Six Zero i Palm Tree, obie mają wytwórnię JV z Sony Music).

To trend, który tnie w obie strony. W przypadku łacińskiej supergwiazdy J Balvina Universal Music Group działa zarówno jako wytwórnia płytowa, jak i management (obok powszechnie szanowanej Rebecy Léon). W 2017 roku UMG przejęło japońskie biuro Augusta, które zajmuje się wszystkim, od zarządzania artystami po promocję pokazów na żywo dla wiodących artystów w regionie. Dystrybutor i firma usługowa Ditto Music (Wielka Brytania), która współpracuje z takimi graczami jak Chance the Rapper, niedawno uruchomiła swoją własną wewnętrzną firmę management-ową. Jest to kolejny przykład tradycyjnych partycji przemysłu muzycznego, który został zniszczony przez głodnych rozwoju swojej działalności początkujących.

Podsumowując: usługi transmisji strumieniowej stają się dystrybutorami, a w niektórych przypadkach wytwórniami płytowymi. Wytwórnie płytowe stają się usługami strumieniowymi, a w niektórych przypadkach firmami management-owymi. Firmy management-owe stają się wytwórniami płytowymi, podczas gdy dystrybutorzy stają się managerami. Wygląda na to, że wszystkie te firmy również chcą zostać domami produkcji wideo i/lub podcastów, ale to temat na inny artykuł.

Jednak niektóre rzeczy nigdy się nie zmieniają. W środku tej walki o marchewkę znajdują się najbardziej ekscytujący artyści na świecie, wraz z ich głodnymi fanami. Są atakowani ze wszystkich stron przez firmy, które początkowo mogą wyglądać inaczej na papierze – ale wszyscy wiedzą, że w miarę eksplozji streamingu na całym świecie, stawki są potencjalnie wyższe niż kiedykolwiek.


źródło: rollingstone.com
foto: Marshmello in concert at the Navy Pier, Chicago, 2018 (Rmv/Shutterstock)
tł. Beata Ejzenhart
PRAWO

Co to jest artykuł 13? Objaśnienie unijnej dyrektywy o prawach autorskich

W drugiej połowie marca Parlament Europejski zadecyduje o losach przełomowej dla twórców dyrektywy o prawie autorskim. Większość Polaków chce aby została przyjęta – ponad 200 organizacji zrzeszających wydawców, twórców i muzyków wystosowało apel o przyjęcie przepisów w proponowanym obecnie kształcie.  Wciąż jednak wokół projektu trwają starania o dokonanie zmian w tych przepisach ze strony różnych grup interesów, które próbują także przekonać do swoich racji europarlamentarzystów. Dlatego ostateczny wynik głosowania wciąż pozostaje zagadką.

1

Czym jest artykuł 13?

Artykuł 13 jest częścią nowej dyrektywy UE w sprawie praw autorskich, który mówi m.in. o monitorowaniu treści oraz odpowiedzialności prawnej dostawców usług internetowych za treści zamieszczane przez ich użytkowników. Odnosi się do usług, które istnieją przede wszystkim w celu zapewnienia publicznego dostępu do „utworów chronionych lub innych przedmiotów objętych ochroną przesyłanych przez użytkowników”, więc prawdopodobnie obejmuje usługi takie jak YouTube, Dailymotion i Soundcloud. Istnieje jednak również długa lista wyjątków, w tym:
• encyklopedie online non-profit
• otwarte platformy programistyczne
• usługi przechowywania w chmurze
• rynki internetowe
• usługi komunikacyjne

2.jpg

O czym mówi artykuł 13?

Artykuł 13 mówi, że usługi udostępniania treści muszą uzyskać od właścicieli praw licencji do materiału chronionego prawem autorskim. Jeśli nie jest to możliwe i  mimo to materiały są publikowane w serwisie, firma może zostać pociągnięta do odpowiedzialności, chyba że może wykazać, że:
• poczyniła „najlepsze starania”, aby uzyskać zgodę właściciela praw autorskich,
• poczyniła „najlepsze starania”, aby materiały zgłoszone przez posiadaczy praw nie zostały udostępnione,
• działała szybko, aby usunąć wszelkie materiały naruszające prawa autorskie, o których została poinformowana.
Zasady te mają zastosowanie do usług, które są dostępne w UE od ponad trzech lat lub mają roczny obrót powyżej 10 mln EUR (8,8 mln GBP, 11,2 mln USD). Artykuł 13 mówi, że „w żaden sposób nie wpłynie to na legalne użytkowanie”, a ludzie będą mogli używać fragmentów materiału chronionego prawem autorskim do celów krytyki, przeglądu, parodii i pastiszu.

53636730_2076771469038689_4131685232250191872_n

Do czego służyła kampania YouTube?

Zanim uzgodniono ostateczny tekst dyrektywy, istniały trzy wersje: jedna Parlamentu Europejskiego, druga Rady UE i trzecia Komisji Europejskiej. Wszystkie instytucje pracowały razem, aby stworzyć ostateczną wersję tekstu. YouTube ostrzegł, że pierwotny projekt Parlamentu Europejskiego jest jego najgorszym scenariuszem. Zdecydowanie twierdził, że będzie musiał zablokować istniejące filmy i nowe pliki od twórców w UE, i zachęcił wybitnych vlogerów do robienia filmów na temat artykułu 13. Przykładem odzewu na ten apel jest  przezabawne video stworzone przez Vogule Poland – „Save Your Internet”.

YouTube ostrzegł, że jego system identyfikacji treści działa tylko wtedy, gdy posiadacze praw angażują się w niego i „zapewniają jasność” co do tego, które materiały do nich należą. Powiedział, że byłoby „zbyt ryzykowne”, aby pozwolić komukolwiek w UE na odgórne kontrolowanie czegokolwiek.

Twórcy internetowi oraz ich reprezentanci od początku opowiadali się za ochroną praw autorskich i popierali zarówno wprowadzenie nowego prawa, jak i przyjęcie dyrektywy o prawie autorskim na jednolitym rynku cyfrowym. Niepokoi ich jednak treść artykułu 13, który ich zdaniem oznacza bezwarunkowe przeniesienie odpowiedzialności prawnej za publikowane treści z twórców na platformy społecznościowe, na których ta treść jest publikowana. Według nich może to spowodować, że serwisy będą zmuszone do „prewencyjnej cenzury” wszystkich umieszczanych tam materiałów. Użytkownik będzie zmuszony do udowodnienia przez publikacją, że nie narusza niczyich praw. Twórcy internetowi uważają, że w najgorszym przypadku doświadczymy znaczącego ograniczenia możliwości swobodnej publikacji treści w internecie dla „nielicencjonowanych” użytkowników – zarówno tych najbardziej popularnych, jak i przede wszystkim początkujących.

Ostateczna wersja art. 13 mówi, że usługodawcy muszą „dokładać wszelkich starań”, aby usunąć filmy chronione prawami autorskimi w przypadkach, gdy „posiadacze praw dostarczyli … odpowiednie i niezbędne do tego celu informacje”. To wydaje się wygraną dla YouTube. W oświadczeniu Google powiedział: „Będziemy studiować ostateczny tekst unijnej dyrektywy o prawach autorskich a ustalenie kolejnych kroków zajmie trochę czasu. Najdrobniejsze szczegóły będą tu miały znaczenie, dlatego cieszymy się z możliwości kontynuowania rozmów w całej Europie”.

54368123_2076771572372012_5681258515809697792_n

Art. 13 nadal zawiera pewne „szerokie i niejednoznaczne warunki”, takie jak wymóg, aby usługi wykazywały „wysokie standardy branżowe staranności zawodowej, co​​prawdopodobnie doprowadzi do ciągłego braku pewności prawnej i handlowej”, dopóki sprawy sądowe nie staną się precedensem i nie dopełnią dyrektywy. Proponowane prawo stanie przed ostatecznym głosowaniem w Parlamencie Europejskim w ciągu najbliższych tygodni. Jeśli to się powiedzie, zostanie wdrożone przez rządy krajowe w ciągu najbliższych dwóch lat.

53764573_2076771555705347_4373587492692033536_n

Poniżej pełna lista organizacji – sygnotariuszy apelu do PE:

pe-lista1


źródło: bbc.com, wirtualnemedia.pl
infografiki: Stowarzyszenie Kreatywna Polska
BLOG, STREAMING

Dowiedz się, ile zarabiasz na najpopularniejszych usługach streamingowych.

Na początku zeszłego roku Digital Music News opublikowało listę wypłat tantiem ze streamingu. Dzięki informacjom ze stron internetowych osób trzecich, uporządkowano usługi strumieniowania muzyki według ich współczynnika per-stream. Okazało się, że Pandora ma najwyższą stawkę honorarium za odtworzenie. Przy 0,01682 USD (0,0640 zł) za odtworzenie niezależny artysta potrzebowałby około 87 515 odtworzeń, aby zarobić miesięczną minimalną płacę w USA w wysokości 1 472 USD (około 5597 zł). YouTube miał najgorsze wypłaty dla poszczególnych strumieni. Przy 0,00074 USD (0,0028 zł) za strumień artyści i twórcy treści zarabiają 1,472 USD (5,5975 zł) przy 1 989 189 000 odtworzeniach. Teraz, korzystając z informacji zebranych od prawdziwych artystów i stron internetowych osób trzecich, zaktualizowano listę wypłat za usługi strumieniowania muzyki na 2019 rok.

Spójrz.

Napster pozostaje królem streamingu muzyki strumieniowej, ale przy dużym koszcie.

napster-logo-C0F49592B5-seeklogo.com

Wcześniej w tym roku, z powodu wyłączenia Groove Music firmy Microsoft, Napster pozostał królem strumieniowych usług muzycznych. Serwis zapłacił 0,01682 USD (0,0640 zł) za odtworzenie. Według dwóch źródeł – Information Is Beautiful i Davida Crosby – liczba ta stale rośnie. Przeciętnie Napster wypłaca teraz 0,019 USD (0,0722 zł) za strumień. Aby sprostać miesięcznej minimalnej kwocie wynagrodzenia w USA, artysta potrzebowałby 77 474 całkowitej liczby odtworzeń. Dzięki 5 milionom subskrybentów usługa traci około 7 USD (26,60 zł) za użytkownika. W przeciwieństwie do swoich rywali, Napster jest jednak rentowną usługą przesyłania strumieniowego muzyki.

Oblężony TIDAL Jay’a-Z pozostaje najlepszym graczem, przynajmniej pod względem wypłat.

tidal-icon-png-6

W tym roku platforma streaming-owa Jay’a-Z, TIDAL, pozostała uwikłana w wiele kontrowersji. Należą do nich oskarżenia o włamywanie się do kont użytkowników w celu zwiększenia strumieni Beyonce i Kanye Westa. Niemniej jednak usługa pozostała przyjazna dla artystów. Usługa podobno wypłacała 0,01284 USD (0,0488 zł) za strumień na początku 2018 roku. Ta liczba nieznacznie spadła do 0,0125 USD (0,0475 zł). Artyści na TIDAL potrzebują teraz 117 760 odtworzeń, by zarobić 1 472 $ (5,5975 zł). Serwis streaming-owy Jay’a-Z podobno traci 6,67 USD (25,3542 zł) na użytkownika przy rocznej stracie 28 milionów USD (tj. ponad 106434394 zł).

Apple Music zajmuje trzecie miejsce.

apple_music_icon_png_49081

Historycznie Apple Music płacił artystom o wiele lepiej niż rywal z branży strumieniowej, Spotify. W 2017 roku usługa wypłacała 0,0064 USD (0,0243 zł) za strumień. Liczba ta wzrosła w 2018 roku do 0,00783 USD (0,0298 zł). Pod koniec 2018 roku liczba ta wynosiła 0,00735 USD (0,0279 zł). Artyści z Apple Music potrzebowaliby około 200.272 odtworzeń, aby zarobić miesięczną minimalną kwotę w USA. Ponieważ Apple ściśle chroni dane użytkowników, nie jest jasne, ile Apple Music traci co roku na usługi, a także na użytkownika.

Nie licz na razie na GPM.

google-play-1-555191

Pomimo wprowadzenia – i późniejszego niepowodzenia – Muzyki YouTube, Muzyka Google Play (GPM) pozostaje silnym konkurentem na rynku muzyki strumieniowej. W 2017 roku usługa płaciła artystom 0,0059 USD (0,0224 zł) za odtworzenie. Na początku 2018 roku, zaraz za Deezer, GPM zapłacił 0,00611 USD (0,232 zł). Ta liczba wynosi obecnie 0,00676 USD (0,0257 zł) za strumień. Artyści będą potrzebować około 217 752 wszystkich strumieni, by zarobić 1 472 USD (5,5975 zł). Podobnie jak Apple, Google ściśle chroni dane użytkowników GPM. Według Information is Beautiful (IiB), Muzyka Google Play ma 10 milionów użytkowników, a 5 milionów płaci za tę usługę. Nie jest jasne, ile GPM traci co roku na usługi, a także na użytkownika

Deezer spada na piąte miejsce.

49383

Uruchomiony kilka lat temu w USA, francuski serwis muzyczny Deezer nadal nie ma stałej obecności w kraju. W 2017 roku, usługa osiągnęła najwyższy poziom pod względem wypłat, w wysokości 0,0056 USD (0,0213 zł), Na początku 2018 roku Deezer płacił 0,00624 USD (0,0237 zł). Liczba ta powoli wzrosła do 0,0064 USD (0,0243 zł), co plasuje ją tuż za GPM. Artyści będą potrzebować 230 000 odtworzeń, aby zarobić miesięczną minimalną kwotę w USA. Według IiB, usługa odnotowała roczną stratę w wysokości 27 milionów USD (tj. ponad 102671124 zł), tracąc 1,69 USD (6,43 zł) na użytkownika. Deezer ma podobno 16 milionów użytkowników, a około 9,12 miliona – czyli 57% – płaci za usługę.

Spotify w końcu pokonuje Amazon.

spotify_641954

Usługa, która do tej pory była uznawana za jedną z najgorszych pod kątem wypłat – Spotify – stale zwiększał stawkę za strumień. W 2017 roku usługa wypłacała 0,0038 USD (0,0145 zł) za odtworzenie. Na początku 2018 roku serwis Spotify zwiększył wypłaty dla poszczególnych strumieni do 0,00397 USD (0,0151 zł). Gigantyczny muzyczny w grudniu 2018 roku wypłacał 0,00437 USD (0,0166 zł) za odtworzenie. Według wielokrotnie nagradzanej wiolonczelistki i kompozytora Zoe Keating, średnio w tym roku otrzymała 0,00543 USD (0,0206 zł) za strumień. Przy 0,00473 USD (0,0180 zł) na sztukę, artyści będą potrzebować około 336 842 wszystkich odtworzeń, aby zarobić 1 472 USD (5,5975 zł). Z ponad 191 milionami aktywnych użytkowników miesięcznie i 87 milionami subskrybentów serwis stracił w tym roku ponad 584 milionów USD (tj. ponad 2220738403 zł). Na użytkownika usługa traci 2,68 USD (10,1911 zł).

Amazon jest w tyle.

d4bb9ced9e

Podobnie jak w przypadku Napster, Apple i Google, Amazon ściśle chroni dane użytkowników. Wcześniej w tym roku The Trichordist stwierdził, że Amazon płacił niezależnym artystom 0,0074 USD za sztukę. Ta liczba spadła teraz do 0,00402 USD, plasując ją za Spotify. Artyści będą teraz potrzebować około 366 169 wszystkich strumieni, aby zarobić miesięczną minimalną kwotę wynagrodzenia w USA.

Pandora kontynuuje walkę.

9cbc7eb48b

We wrześniu 2018 roku SiriusXM z Liberty Media kupił w końcu usługi radiowe, Pandora Media. Usługa historycznie walczyła o przetrwanie. Wypłaca ona artystom indie ponure kwoty w zakresie należności licencyjnych. W 2017 roku, pomimo drugiej co do wielkości całkowitej liczby użytkowników w USA, Pandora płaciła artystom 0,0011 USD (0,0042 zł) za strumień. Wcześniej w tym roku usługa cyfrowej łączności radiowej nieznacznie zwiększyła tę stawkę do 0,001 USD (0,0038 zł). Artyści będą teraz potrzebować 1 106 767 wszystkich odtworzeń na Pandora Premium, aby zarobić 1 472 USD (5,5975 zł). Usługa podobno traci 250 milionów dolarów (tj. ponad 950326953 zł) rocznie, a strata na jednego użytkownika wynosi 3,09 USD (11,7460 zł). Pandora ma ponad 81 milionów użytkowników, z około 6,8 milionami subskrybentów.

YouTube robi zwrot w tył.

md_5a98273b54a18

Historycznie, YouTube nie był nigdy platformą przyjazną dla artystów, dzięki jej niesamowitym zapłatom. W 2017 r. Popularna platforma wideo wypłacała 0,0006 USD (0,0023 zł) za odtworzenie. Na początku 2018 roku firma podwyższyła stawkę do 0,00074 USD (0,0028 zł). Kierownictwo postanowiło jednak zrobić w tył zwrot do korzeni i będzie płacić artystom 0,00069 $ (0,0026 zł). Aby zarobić miesięczną minimalną kwotę wynagrodzenia w Stanach Zjednoczonych, artyści będą potrzebować około 213 333 wyświetleń na YouTube. Platforma wideo podobno traci 174 miliony dolarów (tj. ponad 661427559 zł) rocznie, a strata na jednego użytkownika wynosi 0,17 USD (0,6462 zł). Jaki jest wniosek? Jeśli pragniesz zbudować swoją karierę z zarobków na tej popularnej platformie wideo, pożałujesz 😉


* USD/PLN – kurs z dnia 06-03-2019 roku
źródło: Digital Music News
tł. Beata Ejzenhart
BLOG, PIRACTWO

Ponad jedna trzecia konsumentów wciąż korzysta z pirackiej muzyki (!)

Według raportu Międzynarodowej Federacji Przemysłu Fonograficznego (IFPI) ponad jedna trzecia światowych słuchaczy muzyki wciąż korzysta z nielegalnych źródeł. Podczas gdy ogromny wzrost legalnych platform streamingowych, takich jak Spotify, Apple Music i Tidal, był uważany za odejście od nielegalnej konsumpcji, 38% słuchaczy nadal zdobywa muzykę za pomocą nielegalnych środków. Najbardziej popularną formą naruszenia praw autorskich jest ripowanie strumieniowe (32%): za pomocą łatwo dostępnego oprogramowania do nagrywania dźwięku z witryn takich jak YouTube przy niskiej przepływności. Pliki do pobrania za pośrednictwem usługi hostingu plików „cyberlocker” lub oprogramowania P2P, takiego jak BitTorrent, zajęły drugie miejsce (23%), a trzecie za pośrednictwem wyszukiwarek (17%).

Piractwo muzyczne zniknęło z mediów w ciągu ostatnich kilku lat, ale z pewnością nie zniknęło” – powiedział The Guardian David Price, dyrektor ds. Wglądu i analiz w IFPI. „Ludzie nadal lubią darmowe rzeczy, więc nie dziwi nas, że skala piractwa wciąż jest ogromna. Niestety nadal stosunkowo łatwy jest dostęp do pirackiej muzyki, co jest dla nas trudne.” Stream-rippers powiedział IFPI, że ich głównym motywem było słuchanie muzyki w trybie offline bez płacenia za subskrypcję premium podobnie jak Spotify. Większość legalnych usług subskrypcyjnych kosztuje około 10 funtów miesięcznie, aby słuchać bez reklam. IFPI oszacował, że YouTube reprezentuje roczny przychód w wysokości mniejszej niż 1 USD (76 pensów) na użytkownika, w porównaniu do 20 USD (15 GBP) na Spotify, i stwierdził, że usługi przesyłania użytkowników nie zwracają wartości godziwej społeczności muzycznej.

Price mówi, że bardzo niewiele strumieniowego pobierania ma miejsce w serwisach streamingowych, takich jak Spotify i Apple Music, i że te usługi mogłyby zrobić niewiele więcej, aby przyciągnąć ludzi do płacenia za subskrypcje: „Nie ma lepszego sposobu na konsumpcję muzyki, kropka. Trudno sobie wyobrazić, w jaki sposób mogą stać się bardziej przyjazne dla użytkownika.” Zamiast tego „obwinia” duże platformy wideo, takie jak YouTube „, za to, że nie robią wystarczająco dużo, aby zapobiec piractwu.

Są pewne obszary, w których mogą poprawić bezpieczeństwo, takie jak lepsze szyfrowanie” – powiedział. Strony do ripowania często wymagają po prostu wprowadzenia linku z YouTube, aby wygenerować z niego darmowy plik MP3 do nielegalnego pobierania. „Nie ma sposobu na przyznanie stronom linku od Spotify lub Netflix i uzyskanie natychmiastowego pobrania, ale możesz to zrobić w przypadku niektórych dużych platform wideo” – wyjaśnił Price.

Ta gra jest łatwa dla wielu z tych stron. To nie jest tak, jak zakładanie strony z torrentami, jak na przykład Pirate Bay, gdzie musisz zebrać wszystkie te treści i gdzieś je trzymać. Zasadniczo oferujesz ludziom dostęp do muzyki, która jest już załadowana gdzie indziej.” Podkreślił także znaczenie zmiany prawa w celu podkreślenia nielegalności witryn służących do robienia rip-streamów oraz utrudnienia stronom dostępu do przychodów za pośrednictwem reklam. Współpracując z wytwórniami muzycznymi, IFPI pomógł zamknąć we wrześniu 2017 r. jeden z największych serwisów do robienia rip-oningu, YouTube-MP3. Trzydzieści pięć procent słuchaczy, którzy nie korzystają z płatnej usługi streamingowej, powiedziało, że wszystko, czego chcą słuchać, było na YouTube. Zmieni się to po przyjęciu europejskiej dyrektywy o prawach autorskich, mającej na celu aktualizację przepisów dotyczących praw autorskich w erze cyfrowej. Artykuł 13 prawodawstwa obejmuje platformy mediów społecznościowych odpowiedzialne za zapobieganie udostępnianiu materiałów chronionych prawem autorskim. Jeśli kontrowersyjna dyrektywa zostanie w pełni uchwalona, witryny takie jak YouTube będą musiały wykryć materiał chroniony prawami autorskimi, zanim zostanie udostępniony użytkownikom. Zgodnie z obowiązującymi przepisami platformy te nie są odpowiedzialne za naruszenia praw autorskich, ale muszą usunąć treści naruszające prawa na żądanie właścicieli praw.

źródło: The Guardian
tł. Beata Ejzenhart